Geoblog.pl    unforgettable    Podróże    Kuba 2012    Coraz bliżej Cayo
Zwiń mapę
2012
10
paź

Coraz bliżej Cayo

 
Kuba
Kuba, Morón
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 11757 km
 
Ciężarówka zatrzymuje się przy dworcu kolejowym, tradycyjnie przebijamy się przez stado sępów-taksiarzy. Idziemy do centrum, chociaż to miasto nie ma w zasadzie takowego. W przewodniku Lonely Planet mamy 3-4 adresy kwater, ceny podane to 20-25CUC, zatem ruszamy w kierunku 2 kwater, które są blisko siebie. Po drodze zauważamy jakąś inną kwaterę, więc zachodzimy żeby zbadać rynek. Niestety tutaj pokój jest zajęty, właściciel przeprowadza nas na drugą stronę ulicy do innej kwatery. Właściciel chce początkowo 25CUC, my zbijamy do 15CUC, jednak nie jesteśmy zachwycone pokojem, brak okna. Bierzemy wizytówkę i ustalamy, że sprawdzimy jeszcze jeden adres i ewentualnie wrócimy tutaj. Pierwsza kwatera jaką sprawdzamy z przewodnika to „Maite” ul. Luz Caballero 40B. Dom wygląda na bardzo wypasiony, są pracownicy, którzy sprzątają podjazd, ogólne wow. Właścicielka prowadzi nas po schodach do pokoju. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że gdy wspięłyśmy się po schodach to naszym oczom ukazał się chlew na podwórku obok. Panował ogólny smród, jak to w chlewie no i to ciągłe, przerażające kwiczenie. Pokój był bardzo ładny, czysty i przestrony. W środku były 3 podwójne łóżka, pokój mógł mieć ok.30m2. Jednak właścicielka nie chciała zejść z ceną do 15CUC. Chciała 25 a potem 20. W sumie nie dziwie jej się, bo kwatera była naprawdę zacna gdyby nie ten chlew, który mnie zniechęcił definitywnie. Nie chce zasypiać przy kwiku prosiaków. Gdy schodziłyśmy po schodkach przejęła nas właścicielka kwatery znajdującej się naprzeciwko (też jest w Lonely Planet). Ona wiedziała, że chcemy dać 15CUC. Z tym domem sąsiadował duży, publiczny plac zabaw, jednak był zamknięty. O niebo lepiej od chlewu. Całe piętro było przeznaczone dla gości, 3 pokoje, każdy z własną łazienką na korytarzu. Tutaj też było czyściutko, akurat sprzątaczka robiła porządki w kuchni. Byłyśmy oczarowane, to najlepsza kwatera jaką miałyśmy. Od razu powiedziałyśmy, że zatrzymujemy się na 2 noce. Dobrze, że nie wzięłyśmy kwatery u tego gościa za 15CUC.
Dzisiaj chciałyśmy dojechać na Cayo Guilermo. Jakieś 40km na północ od Moronu znajduje się droga prowadząca między 3 wyspami: Cayo Coco, Cayo Guilermo i Cayo Romano. Jest tutaj również taki jakby punkt graniczny, gdyż na te wyspy Kubańczycy mają ograniczony wstęp. My chcemy jechać na plaże Pilar – najdalszy kraniec wyspy Guilermo. Niestety z Moronu to ponad 100km.
Gdy Sylwia bierze prysznic, rozmawiam z właścicielką, która tłumaczy mi, że w kierunku wysp nie ma żadnych autobusów (są, tylko, że dla miejscowych). Opcje dojazdu są 2:taksówka albo skuter. Mówi, że na Playa Pilar taxi to koszt 50-60CUC, ale ona oczywiście ma znajomego i może w jakiś heroiczny sposób uda jej się załatwić za 50CUC. Mimo wszystko nie skorzystamy z tej opcji.
Przed 11 wychodzimy z kwatery z myślą, że złapiemy stopa. Wstępujemy do dziupli na późne śniadanie. Właściciel i jego 2 klientów są bardzo przyjaźni i kontaktowi. Od jedno z panów dostajemy popcorn. Dostać coś za free na Kubie – bezcenne, za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard ;-)
Po miłej pogawędce zmierzamy na wylotówkę w kierunku wysp. Jest po 11, a mamy do pokonania ponad 100km. Rusz jest tutaj znikomy, w dodatku nikt nie chce się zatrzymać. Ok. 12 ja rezygnuje. Droga zajmie ponad 2h, jeśli teraz coś złapiemy to dotrzemy na plażę przed 15 a pewnie ok. 17 trzeba będzie wracać. Sylwia chce wynająć skuter, ja nie daję się na to namówić, ponad 200km na skórze w palącym słońcu jednego dnia, bo nieprzespanej nocy to nie dla mnie, wolę odłożyć plażowanie do jutra. Rozdzielamy się, Sylwia bierze rikszę rowerową do wypożyczalni skuterów koło dworca, ja krzątam się po mieście a później idę na kwaterę. Zapadam w lekki sen, kiedy budzi mnie tel. -to Sylwia dobija się do drzwi. Podobno dzwoniła do mnie kilka razy, ja mam tylko jedno połączenie. W ogóle na Kubie system telefonii jest skomplikowany. Gdy ktoś do mnie dzwonił to nie wyświetlał się prawdziwy nr tel, tylko za każdym razem na ekranie był inny, dziwny ciąg cyfr np. 01106. Dlatego w tym punkcie przepraszam wszystkich, którzy do mnie dzwonili a ja nie oddzwoniłam z PL. Po prostu nie wiem kto dzwonił 
Sylwia wróciła zrozpaczona, skuter na 1 dzień kosztował 24CUC + paliwo na 200km, nikt w wypożyczalnie nie mówił po angielsku, nie dawali kasków a poza tym i tak nie wypożyczyliby nam skutera bez okazania prawa jazdy (Sylwia nie ma w ogóle a ja nie miała przy sobie, zostało w PL). Podsumowując ceny europejskie a jakość obsługi kubańska.
Posiedziałyśmy chwilę w pokoju i ruszyłyśmy na miasto w poszukiwaniu netu. Chciałam ściągnąć z poczty i wydrukować sobie karty pokładowe na powrót do Polski a Sylwia poszukać hosta w Rzymie na Couch Surfingu. Przeszłyśmy pół miasta żeby dotrzeć do oficjalnego, rządowego punktu z Internetem dla turystów. Jednak odeszłyśmy z kwitkiem. Godzina kosztowała 6CUC, nie było możliwości wykupienia 30min, nie można było nic wydrukować chociaż była drukarka. Chciałam chociaż ściągnąć plik i zapisać na pendrivie, ale oczywiście kompy nie miały portu USB.
Chciałyśmy coś zjeść, ale wszystkie restauracje były zamknięte, otwierają o 18-19. Zatem na godzinę wróciłyśmy na kwaterę, rozżalone swoimi porażkami.
Wyszłyśmy po 18, polecana przez lokalnych restauracja Moron była wciąż zamknięta (przez cały dzień jej nie otworzyli), poszłyśmy szukać czegoś innego. Spodobała nam się knajpka niedaleko dworca. Obsługa była nawet miła, kelnerka z cierpliwością wytłumaczyła nam z czego składają się poszczególne dania. Ja wzięłam ryż z fasolą, eskalopki i piwo, zapłaciłam ok.30CUP. Później domówiłyśmy sobie jeszcze smażone chipsy bananowe, bo Sylwia tęskniła bardzo za chipsami, których na Kubie nie ma. Jednak ten substytut jej nie zachwycił. Zadowolone i najedzone urządziłyśmy sobie jeszcze spacer po mieście i wróciłyśmy na kwaterę. Jutro na mur beton jedziemy na plażę. Jesteśmy już tak zdesperowane, że cena już chyba nie gra roli.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza na Kubę
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza na Kubę. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy na Kubę, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (2)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
Marcin
Marcin - 2014-02-06 16:51
uuuu to zwiedziłyście wszystkie zółte punkty i ciężarówki na Kubie
 
unforgettable
unforgettable - 2014-02-07 07:58
No może nie wszystkie, ale o lokalnym transporcie na Kubie wiemy naprawdę dużo :-)
 
 
unforgettable
Karolina
zwiedziła 4% świata (8 państw)
Zasoby: 92 wpisy92 14 komentarzy14 313 zdjęć313 1 plik multimedialny1
 
Moje podróże
25.10.2013 - 10.11.2013
 
 
01.03.2013 - 16.03.2013
 
 
28.09.2012 - 16.10.2012